Szkolne sklepiki do likwidacji

Kolejny głos w sprawie ostatniej zmiany diety naszych dzieci

Ostatnio głos zabrał Jeremi Mordasiewicz który stwierdził, że jeśli chcemy wyrównywać szanse edukacyjne naszych dzieci to powinniśmy być za likwidacją sklepików w szkołach. Przyznajemy, że to dość pokrętna teza, bo w jej ramach można byłoby zlecić likwidację firm, sklepów, ponieważ nie wszystkich stać na produkty, które wytwarzają lub sprzedają.

Dlaczego wprowadzając zmiany nikt nie myślał o każdej z zainteresowanych grup? Sklepikarze to też obywatele tego kraju, a dzieci trzeba edukować w zakresie żywienia, a nie narzucać im, że czegoś nie mają jeść lub nie mogą kupić. Takie ograniczenia wpływają zupełnie inaczej, a paczka chipsów po wprowadzeniu prohibicji wielu smakuje bardziej.

Na koniec p. Mordasewicz stwierdził, że zamiast sklepików w szkolnej stołówce wszystkie dzieci powinny dostawać taki sam posiłek. Oczywiście, ale jak? Czy taka ważny ekonomista powie jak? Może doradzi rządzącym, jak to powinno działać?

Źródło:

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/mordasewicz-sklepiki-w-szkolach-trzeba-zlikwidowac/mmntyw

Reklamy

LUBICIE DROŻDŻÓWKI?

DROŻDŻÓWKA WRACA DO SZKÓŁ…

Nawet jeden miesiąc nie minął od wprowadzenia zmian w szkolnym odżywianiu, a już mamy pierwszy sukces – do szkół wracają drożdżówki, co ogłosiła dzisiaj Pani Minister podczas audycji w Radiu RMF

Sukces reformy może zostać dodatkowo wsparty poprzez powrót kawy i bardziej posolonych ziemniaków, w ten sposób nikt już nie będzie protestował i żalił się na nowe przepisy…

Zachęcam do lektury wywiadu z Panią Minister – ciekawe, kto przygotował nowe przepisy i czy na pewno był przy tym zatrudniony jakiś dietetyk?